Nawet najlepsze małżeństwa się kłócą. Okazuje się jednak, że tematy kłótni mogą być czynnikiem prognozującym ryzyko przyszłego rozwodu - wykazały badania, które publikuje pismo „Family Relations”. Kłótnie o pieniądze w małżeństwie Mój mąż pracuje jako sprzedawca w popularnej sieci sklepów meblowych, ja w dziale promocji i marketingu w jednej ze znanych firm telekomunikacyjnych. Kilka miesięcy temu dostałam awans, co poza wyższym prestiżem obejmowanego stanowiska wiąże się także z lepszymi zarobkami. Kłótnie o pieniądze nasiliły się w domach, w których są dzieci Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl. o nas; o firmie; Zdarzają się kłótnie o pracę, o teściową, o metody wychowania, o seks, o podział obowiązków domowych, a także kłótnie o pieniądze i decyzje finansowe. Dom to wspólny budżet. Niestety na tle finansów dochodzi do wielu nieporozumień, a w skrajnych przypadkach nawet do rozstania małżonków . To Polacy powinni decydować o najważniejszych dla Polski sprawach - dodał Andrzej Duda. Jak podkreślił, wynik referendum da politykom legitymację do przedstawiania zdania Polaków na forum Tłumaczymy zasady przyszłorocznego wzrostu pensji w sferze budżetowej. Wskazujemy, kto może liczyć na dodatkowe pieniądze i od czego będą one uzależnione. Extra środki mają przeciwdziałać spłaszczeniu płac w budżetówce, ale w praktyce mogą doprowadzić do konkurencji między związkami i grupami zawodowymi w budżetówce. Ztjy. kulka123456 Dołączył: 2015-05-18 Miasto: warszawa Liczba postów: 887 20 lipca 2017, 12:02 O co kłócicie się ze swoimi mężczyznami? Czy mieszkacie razem i ile jesteście parą? Czy to są poważniejsze kłótnie, czy tylko foszki za np. niesprzątnięte skarpetki? :) Dołączył: 2010-09-27 Miasto: Brussel Liczba postów: 13067 21 lipca 2017, 11:24 o papierosy najcześciej ze za dużo pali , i ze za dużo wydaje na dość drogie jeansy ale to moje hobby lubię markowe jeansy :-) Dołączył: 2017-07-22 Miasto: Zielona Góra Liczba postów: 6667 23 lipca 2017, 21:48 O co kłócicie się ze swoimi mężczyznami? Czy mieszkacie razem i ile jesteście parą? Czy to są poważniejsze kłótnie, czy tylko foszki za np. niesprzątnięte skarpetki? :)Staż - cztery miesiące z hakiem, jeszcze się nie pokłóciliśmy, nawet o pierdołę. Nie dał mi po prostu żadnego powodu, abym miała być na niego wściekła i vice versa. Mamy podobne charaktery, światopogląd, lubimy te same rzeczy... Cóż, kiedyś na pewno zdarzy się ten pierwszy raz, ale mój wciąż śmieje się, że w naszym przypadku wszelkie kłótnie i niesnaski są chyba niemożliwe :D Podejrzewam, że pierwszą poważną kłótnią będzie spór o moją czarną kocicę, kiedy przyjdzie nam zamieszkać razem - J. nie znosi kotów i najchętniej zrobiłby z nich poszewki na poduszki (przynajmniej tak mówi w żartach :D). Mam też dużego psa (a właściwie sukę). Z nią znalazł już wspólny język i bardzo się polubili. Dołączył: 2007-06-14 Miasto: Kraków Liczba postów: 15349 27 lipca 2017, 14:10 kłótnie głownie o pierdoły i często w kołko o to samo, bo on np nie domyśli się, ze można odkurzyć czy umyć gary a siada przed kompem. wtedy mi się agresja włącza - jaki problem najpierw obowiązki a potem przyjemności? by sobie mógl siedzieć przed tym kompem do woli :P raz na jakiś czas profilaktyczna awantura i potem mam spokój aż znowu nie zaczyna robić tego samego :Postatnio też zdarza nam się kłocić w trakcie remontu, ale to ponoć normalne :Pjesteśmy razem 6 lat, 2,5 roku mieszkamy razem w tym rok po ślubie. Pytajaca 29 lipca 2017, 19:04 Aktualnie mamy prawdziwy kryzys. Powód? Moje dzieci i ich tymczasowa przeprowadzka do nas. Pytajaca 29 lipca 2017, 19:06 akitaa napisał(a):kłótnie głownie o pierdoły i często w kołko o to samo, bo on np nie domyśli się, ze można odkurzyć czy umyć gary a siada przed kompem. wtedy mi się agresja włącza - jaki problem najpierw obowiązki a potem przyjemności? by sobie mógl siedzieć przed tym kompem do woli :P raz na jakiś czas profilaktyczna awantura i potem mam spokój aż znowu nie zaczyna robić tego samego :Postatnio też zdarza nam się kłocić w trakcie remontu, ale to ponoć normalne :Pjesteśmy razem 6 lat, 2,5 roku mieszkamy razem w tym rok po czemu ma się domyślać? Nie możesz normalnie powiedzieć - kochanie, mógłbyś odkurzyć albo kochanie, umyj naczynia? Ile nerwów mniej jak się wypowie jedno zdanie. Dołączył: 2015-08-23 Miasto: gdańsk Liczba postów: 12267 2 sierpnia 2017, 21:34 Razem prawie dwa lata i półtorej ze sobą mieszkamy. Teraz jakoś sie nie kłócimy, tylko ciagle muszę mowić zeby wynosił ręcznik po kąpieli i ręcznik od stop na suszarkę :D ale juz nawet weszło w nawyk, za każdym razem powtarzam zeby otwiera drzwi jak wychodzi z łazienki bo jest tam "sauna" po jego kąpieli;p przez moje gadanie zaczął wynosić rolke po papierze toaletowym:D a jakies kłótnie sa podczas niektórych rozmów, tak od słowa do słowa i sie o cos posprzeczamy ale zaraz jest zgoda Dołączył: 2017-07-31 Miasto: Liczba postów: 293 2 sierpnia 2017, 21:38 12 lat razem. Praktycznie zero kłótni. Można? Można. Dołączył: 2016-09-25 Miasto: Lublin Liczba postów: 1544 2 sierpnia 2017, 21:49 Razem 6 lat , Mieszkamy razem od 4 . W momencie gdy zamieszkaliśmy razem kłóciliśmy się często i raczej nie były to małe sprzeczki .. długo nie mogliśmy zaakceptować swoich różnych nawyków i całkowicie innych poglądów na świat .. kłótnie były o wszystko ,głównie o moje relacje z ludzmi i o jego rodzinę ,ale nie tylko . Później się uspokoiło i obecnie w ogóle się nie kłócimy , czasami się posprzeczamy o moją pracę - wkręciłam się w nią na maksa i zamiast po 8 h pracuję po 13-14 , przy czym nikt mi za to nie płaci .. robię to bo lubię , ale On się martwi i narzeka . 28 września 2007 at 20:04 Tak z czystej ciekawożci: 1. Często kłócisz się ze swoim partnerem/ką? 2. O co najczężciej? 3. Jak wyglądają wasze kłótnie? 28 września 2007 at 20:24 MagdusMember Tematów: 4Odp.: 606Zasłużony 1. Coraz rzadziej. Nie pamiętam, kiedy ostatnio się kłóciliżmy. 2. O to, że mieszkamy daleko od siebie, spędzamy mało czasu razem, nie możemy zamieszkać ze sobą jeszcze przez dłuższy czas 👿 3. Ja gadam przez kilka minut jak to mi źle i wogóle, a później On się wżcieka i mówi, a włażciwie krzyczy „to rzucę pracę, wrócę do Kielc i będziesz nas utrzymywała” 👿 Później maxymalnie 30 minut grobowej ciszy…. i wyciągam rękę do zgody, bo w końcu to ja zaczynam ten drażliwy temat 28 września 2007 at 21:19 kajdaaaMember Tematów: 21Odp.: 1680Maniak 1 rzadko sie kłócimy. Nawet nie wiem czy mozna to nazwac kłótnia bardziej bym to nazwala wymiana zdan 2 o co? przewaznie ja zaczynam i sa to głupoty. Cos zle zrobil nie po mojej mysli albo nie zrobil czegos od razu o co go prosilam 3. u nas nie ma zadnych grobowych ciszy. Mówimy sobie to co mamy do powiedzenia i koniec. Od razu rozmawiamy normalnie. Strata czasu na kłótnie. Zycie jest zbyt krótkie zeby tracic czas na kłótnie. 29 września 2007 at 07:36 1. na poczatku naszej znajomosci i w poczatkowe lata po slubie nie zagoscila u nas klotnia, czasem tylko wymiana zdan. Po kilku latach okazalo sie ze klocimy sie prawie codziennie. 2. klotnie najczesciej sa o to, ze ja mam pretensje o to, ze nie spedza z nami czasu, ze nie zajmuje sie kompletnie dzieckiem, ze przesrywa kase na glupoty zwiazane z jego hobby. 3. klotnie staja sie coraz ostrzejsze w doborze slow (nigdy sobie jednak nie ublizamy), ale ogolnie jakas k.. z mojej strony sie sypnie czasem, nie krzyczymy na siebie (a czasem by pasowalo dla rozladowania atmosfery), ja sie nagadam, nawtykam mu ile wlezie a on przewaznie ze stoickim spokojem pyta : „skonczylas juz ?moge isc spac?” co mnie doprowadza do szalu 😈 😈 😈 29 września 2007 at 09:11 ManoraMember Tematów: 22Odp.: 1410Maniak 1. Kłócimy się rzadko. Nie wiem zresztą, czy można to nazwać kłótnią. Mamy po prostu odmienne zdania na dany temat i żadne z nas nie chce zmienić swojego. 2. Kłótnie występują na gadu, gdzie nie można niczego w jasny sposób wyjażnić. Padnie trudne pytanie, odpowiedz jest niesatysfakcjonująca i się zaczyna. Głównie chodzi o to, że chciałabym spędzać więcej czasu z nim. 3. Wygląda to tak, że to ja zaczynam, bo czuję się trochę samotna i wtedy chciałabym, żeby powiedział mi coż miłego. I mówi, tylko, że po tym, jak ja powiem, że tego chcę. ;p Zakręcone to;d. Nigdy nie urywamy rozmowy w połowie, żeby się nie odzywać do siebie. Gdy zakończymy z pożegnaniem, a jest tak jakoż dziwnie, to zawsze któraż ze stron dzwoni albo piszę smsa- pojednanie samo przychodzi i na drugi dzień jest wszystko ok, ja nawet nie pamiętam o co poszło. 😆 29 września 2007 at 17:50 parvatiMember Tematów: 47Odp.: 4641Guru jesli chodzi o roznice zdan: czesto. ale klotnia bym tego nie nazwala. raczej jest to dyskusja. kazde przedstawia swoje stanowisko i nawet jesli nie dochodzi do kompromisu…trudno. nie jestesmy jednoscia. jestesmy odrebnymi ludzmi. ale…wrzucanie sobie jakis pierdol, dosrywanie sobie nawzajem czy wreszcie wrzaski, bluzgi…nie zdarza nam sie to NIGDY. o co? o sprawy zasadnicze. o pierdoly sie nie spieram, bo generalnie mi zwisaja. jak wygladaja? siadamy, dyskutyjemy i albo dochodzimy do wnioskow konstruktywnych albo nie. roznie bywa. sytuacji, w ktorych laze za moim facetem i mu zrzedze nie traktuje jako klotni, bo on podchodzi do tego raczej z poczuciem humoru i w ogole go to nie rusza. 29 września 2007 at 19:00 Myszka19Member Tematów: 33Odp.: 2200Ekspert 1. Coraz czężciej.. 🙁 2. Teraz o pracę i w sumie ostatnio o zupełne duperele 🙁 3. Różnie.. on nie potrafi rozmawiać o tym co nas boli i drażni.. woli to przemilczeć co mnie nakłania do jeszcze większej wżciekłożci.. 29 września 2007 at 19:01 bejbi21Member Tematów: 4Odp.: 74Stały bywalec 1. Nieee ale wszyscy mówią, ze to źle żwiadczy o naszym zwiazku ;D 2. o to, ze wyjada mi moje ukochane żelki 😀 3. Udaje, ze poważnie się obrażam, krzyczę…ale długo to nie trwa bo nie jestem dobra aktorką… zreszta on i tak nie zwraca na to uwagi:D 29 września 2007 at 19:22 SonataMember Tematów: 1Odp.: 39Bywalec 1 rzadko wręcz sporadycznie 2 najczesciej mam zły dzien i czepiam sie o głupoty 3 ja mówie, mówie, mówie a on rozbraja mnie tekstem ” Kochanie co mam zrobic zebys sie nie denerwowała?’ Cała złosc mi przechodzi i p przemysleniu sprawy okazuje sie ze rozpetałam burze bo nie powiesił smyczy na wieszaku jak wrócił ze spaceru psem albo inna tego typu bzdurę 😳 Przepraszam i wszytsko wraca do normy 😀 Mój facet jest bardzo spokojny i baardzo trudno wyprowadzic go z równowagi. Nie zdarzyła nam sie powazniejsza kłótnia o jakas powazna rzecz. I mam nadzieje,że tak zostanie 😆 2 października 2007 at 17:24 CzerwonaMember Tematów: 9Odp.: 886Zasłużony 1) to zalezy od naszych humorow 2) o jakies pierdoły, błahostki 3) wyrazamy wlasne opinie, potem sie do siebie nie odzywamy, a gdy emocje opadaja nastepuje pogodzenie 😀 4 października 2007 at 10:53 Julia23Member Tematów: 8Odp.: 416Pasjonat 1. Często, i to nie raz porządnie 2. zazwyczaj z zazdrożci, i o duperele. Często mamy odmienne zdania. 3. Jesteżmy obydwoje uparci i ciężko nam dojżć do porozumienia. Ale ja nie umiem czekać jak wszysko dojdzie do normy, i ja pierwsza odzywam się i rozmawiamy. Wiemy, że kochamy się i nie potrafimy żyć bez siebie. Musimy być ze sobą, nawet jak nie pasuje nam. 4 października 2007 at 11:42 beehiveMember Tematów: 2Odp.: 292Zapaleniec Głównie o to, dlaczego zostawiłam pół obiadu, skoro on go dla mnie ugotował 😛 Ale to nie jest kłótnia, tylko jego załamywanie rąk i moje „bo tak”. Czasem o pierdoły, mój facet jest uosobieniem spokoju, mogę się na niego drzeć pół godziny, po czym usłyszeć: „uhm, zrobić ci kawusię?”. A najczężciej o to, że mam zawsze rację nawet jak nie mam racji. Do rękoczynów nie dochodzi, do jego krzyków też nigdy, obrażania się nawzajem też nie. A nawet nie zauważamy, kiedy się godzimy, ja jestem raczej choleryczką i szybko mi przechodzi, nawet nie pamiętam, że się darłam. On nawet nie zwraca uwagi na to, że krzyczę. Chociaż raz dostałam konwalie (: 4 października 2007 at 17:17 SandyMember Tematów: 12Odp.: 390Pasjonat 1. Często kłócisz się ze swoim partnerem/ką? 2. O co najczężciej? 3. Jak wyglądają wasze kłótnie maz codziennie 😕 o bzdury; o to ze on pije,o okruszki zostawione przeze mnie w kuchni,o to ze suszarka za glosno chodzi… kazdy powod jest dobry 8) powiem cos za glosno (a mam donosny glos) to on zaczyna sie denerwowac zebym nie krzyczala i nie byla agresywna 😯 a ja tylko cos glosniej to on przewaznie prowokuje do klotni…czasem z rekoczynami 👿 ten „drugi” 😉 czasami sie zdarzy o jego byla i o to ze 90% swojego zycia spedza w pracy i ma malo czasu dla mnie nawet jak ma miec wolne musi isc czesto na weekendy do pracy 😕 kazdy powie co mu lezy na sercu i po chwili jest zgoda 🙂 Korzystna pożyczka onlineChcę pożyczyćOstatnio zawnioskował: František, PrahaPanFrantišek Dziś o 04:41zawnioskowało4000 zł. Zalety pożyczki onlineDyskretnie Pożyczkę uzyskasz przez internet szybko i przede wszystkim dyskretnie. Prosto z domu Uzyskaj pożyczkę bez konieczności wychodzenia z domu. Wysoki procent przyznawalności Pożyczki, które oferujemy, mają wysoki procent zaakceptowanych wniosków. W jaki sposób uzyskać pożyczkę? 1 Uzupełnij prosty twoje dane do online formularza i wyślij niewiążący wniosek. 2 Provider się z tobą z handlowym przedstawicielem providera wytłumaczy ci i opisze wszystkie warunki. 3 Info o podpisaniu umowy pieniądze zostaną wysłane na twój rachunek. Dziś zawnioskowało już 27 klientovNie wahaj się i wypróbój to również ty!Czy również interesuje cię pożyczka?Uzupełnij nieobowiązujący wniosek i zostaniesz skontaktowany przez pożyczyćCzęsto zadawane pytaniaCo mi jest potrzebne do uzyskania pożyczki? Do uzyskania pożyczki wymagany jest wiek powyżej 18 lat, adres zamieszkania na terenie Polski, ważny dowód osobisty. Do złożenia wniosku o pożyczkę potrzebny ci jest komputer, tablet lub komórka z podłączeniem do internetu. Dlaczego skontaktował się ze mną przedstawiciel handlowy? Zadaniem przedstawiciela handlowego jest, żeby zaznajomił cię z informacjami i warunkami pożyczki. Odpowie na pytania i w przypadku twojej zgody dochodzi do potwierdzenia twojego wniosku i jego oceny. Kiedy otrzymam pieniądze? Po podpisaniu umowy pieniądze zostaną wysłane natychmiastowo na twoje konto. Szybkość ich dotarcia na twój rachunek zależna jest od banku, w którym prowadzone jest twoje konto. Michał Kisiel2012-02-17 06:00analityk 06:00fot. Thinkstock / / ThinkstockKwestie finansów są jednym z głównych punktów zapalnych w każdym związku. Badania dowodzą, że częstotliwość nieporozumień wokół pieniędzy jest ściśle skorelowana z prawdopodobieństwem rozwodu. Przyczyną niesnasek jest najczęściej brak jasnego podziału wpływów do domowego budżetu oraz ostre rozdzielenie finansowych kompetencji. Zależność pomiędzy ilością nieporozumień koncentrujących się na domowych finansach a prawdopodobieństwem rozpadu związku była jednym z tematów badań prowadzonych w USA w ramach diagnozy „State of Our Unions”. Szansa, że małżeństwo zakończy się rozwodem jest o 30% wyższa w przypadku par ścierających się o pieniądze co najmniej raz w tygodniu w porównaniu do związków, gdzie kłótnie takie zdarzają się rzadziej. Nie ma niestety niezawodnej recepty na uniknięcie finansowych starć. Często ich przyczyny nie są zależne od partnerów. Utrata pracy, brak wystarczających środków do życia, kłopoty ze spłatą zadłużenia to okoliczności, które mogą rozdzielić nawet dobrze dobraną parę. Jedną z funkcji małżeństwa jest jednak zapewnienie sobie wzajemnego wsparcia, także finansowego. To dlatego w czasach recesji znacząco maleje liczba rozwodów. Nowe konto Millennium z bonusami do 360 zł. Sprawdź korzyści i odbierz premie Kubański, francuski, amerykański? Tradycyjny model rodziny, gdzie mężczyzna zarabia, a kobieta zajmuje się wyłącznie domem jest już raczej przeszłością. W czasach, gdy oboje partnerzy pracują i posiadają własne źródła dochodów, szczególnie istotnym problemem staje się podział domowych wydatków. Brak jasnych reguł określających, kto ponosi ciężar utrzymania gospodarstwa domowego szybko prowadzi do nieporozumień. Najczęściej zarówno jedna, jak i druga strona czuje się niedoceniana, a kłótnie o to, kto i za co zapłacił mogą być początkiem poważniejszych konfliktów. Zasady wspólnego zarządzania finansami dobrze zatem określić jak najwcześniej. Do wyboru jest kilka opcji: Model kubański to inaczej „wspólna kasa”. Dochody obydwu partnerów trafiają w jedno miejsce, np. na bankowe konto, a wydatki zarówno związane z utrzymaniem gospodarstwa domowego, jak i przyjemnościami pokrywane są ze wspólnej puli. Model ten dominuje w polskich małżeństwach, szczególnie tych z dłuższym stażem – takie wyniki przyniosły przeprowadzone w 2008 r. badania Visy i Pentora. Model francuski opiera się na proporcjonalnym do dochodów podziale wspólnych wydatków. Jeśli jeden z partnerów zarabia więcej, np. 70% łącznych dochodów gospodarstwa, to pokrywa on 70% wspólnych wydatków. Poza kosztami funkcjonowania domu, partnerzy mają pełną swobodę w dysponowaniu własnymi pieniędzmi. Technicznie podział środków może zostać rozwiązany poprzez założenie osobnego, wspólnego rachunku na potrzeby codziennych wydatków. Model amerykański zakłada separację finansów partnerów. Każdy ma własny rachunek, a koszty funkcjonowania gospodarstwa pokrywane są po połowie, np. przelewane na osobne konto. Strateg kontra zaopatrzeniowiec Najpopularniejszy w Polsce model wspólnego domowego budżetu ma niezaprzeczalne zalety. Pozwala łatwiej zorientować się w stanie rodzinnych finansów. Często towarzyszy mu jednak podział kompetencji w zarządzaniu pieniędzmi, który może stać się zarzewiem konfliktu. W rodzinach, gdzie jeden z partnerów osiąga znacznie wyższe dochody niż drugi, osoba lepiej zarabiająca często uzurpuje sobie prawo do podejmowania decyzji strategicznych. Strategiczny poziom zarządzania finansami osobistymi to przede wszystkim decyzje mające długoterminowe konsekwencje – inwestowanie, ubezpieczenia, większe zakupy (samochód, remont itp.). „Strateg” może pozostawiać resztę kompetencji drugiej osobie. Wykształca się zatem ostry podział ról, gdzie jeden z partnerów zajmuje się wydatkami związanymi z bieżącym funkcjonowaniem gospodarstwa domowego (opłacanie rachunków, codzienne zakupy), a drugi nie bierze w nich udziału. Wyraźny podział pracy, nawiązujący do patriarchalnego modelu rodziny, może spowodować narastanie konfliktów. „Strateg” (częściej mężczyzna) nie będzie wiedział, ile kosztuje utrzymanie domu i może zarzucać drugiej osobie rozrzutność. „Zaopatrzeniowiec” (częściej kobieta) z kolei nie orientuje się w sytuacji finansowej gospodarstwa i nie będzie mógł przejąć obowiązków zarządzania pieniędzmi w razie np. śmierci partnera. Partnerstwo w finansach Zgodnie z wynikami badań prowadzonych przez OBOP, podział obowiązków w polskich rodzinach nie jest tak ostry. Decyzje strategiczne podejmowane są najczęściej wspólnie. Pozostałe poziomy zarządzania finansami trafiają przede wszystkim w ręce kobiet, z drobnymi wyjątkami. Męską domeną pozostaje opłacanie rachunków i wydatki związane z utrzymaniem samochodu. Model partnerski zarządzania finansami, gdzie podział obowiązków jest mniej więcej symetryczny, nie tylko minimalizuje szanse na wzniecanie konfliktów, ale ma również poważne zalety. Tylko wspólnie można stworzyć pełen obraz finansowej sytuacji gospodarstwa i lepiej planować średnio- i długoterminowe cele. Panie powinny także pamiętać o tym, że konsekwencje decyzji związanych z długoterminowym inwestowaniem i ubezpieczeniami będą dotyczyć ich w większym stopniu niż krócej żyjących mężczyzn. Michał Kisiel, analityk [email protected]Źródło: Wątek: Kłótnie o wychowanie dziecka 13 odp. Strona 1 z 1 Odsłon wątku: 7782 19 marca 2009 14:18 | ID: 17527 Witam. Ogólnie jestem szczęśliwą mężatką ale nie mogę się pogodzić z moim mężem w sprawie wychowania naszej córki. Mąż zbyt pobłażliwie do tego podchodzi i pozwala jej niemal na wszystko. Przez to ona nie słucha się i wielokrotnie muszę się wstydzić za jej zachowanie przed rodziną i znajomymi. Chociaż przeważnie jesteśmy zgodni, w temacie wychowania dziecka często się kłócimy. Proszę o radę. 1 Bulinka Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 18-02-2009 22:24. Posty: 2779 19 marca 2009 14:48 | ID: 17531 Kurcze ja też się boję takich teraz jak mała miała kolki darliśmy koty a co będzie potem aż strach pomyślec 2 Maria Gdowska Wilińska Zarejestrowany: 10-01-2009 13:58. Posty: 78 19 marca 2009 16:07 | ID: 17543 Sprawa jest ważna i niezbędnie wymaga dogadania się jak najszybciej. Im wcześniej tym lepiej. Model wychowania bardzo często jest okazją do sporów między rodzicami, dla których sprawy dziecka są szczególnie ważne. Istotne jest, aby oboje Państwo mieli świadomość niekorzystnych skutków braku jednolitego systemu wychowawczego. Dziecko pozbawia się w ten poczucia bezpieczeństwa - nie ma ono jasnej informacji na temat co jest dobre, a co złe, co mu wolno, a za co może być ukarane. Nie może zdobyć pełnej równowagi i orientacji w świecie. Nie rozwija się u niego poczucie sprawiedliwości i odpowiedzialność za swoje czyny. Obserwując brak porozumienia między rodzicami może wręcz zacząć manipulować nimi dla osiągnięcia korzyści. Może także powstać model "lepszego i gorszego rodzica" - trzymanie z jednym przeciwko drugiemu. Poza tym w konkretnych sprawach nie będa Państwo mogli liczyć na subordynację dziecka. Może niech spróbuje Pani uświadomić mężowi, że wbrew potocznemu mniemaniu, dziecko lubi funkcjonować w okreslonych ramach, a przy braku jasnych wytycznych czuje się po prostu zagubione. Nie wiem ile lat ma teraz córka, ale z czasem jej zachowanie może być coraz bardziej kłopotliwe lub niekorzystne albo wręcz niebezpieczne dla niej, jeśli nie zaszczepicie jej Państwo odpowiednich zasad i nie nauczycie jej samokontroli, która pojawia się , gdy cvzegoś od dziecka wymagamy, a nie ma szans zaistnieć, kiedy tego nie robimy. To co wydaje się niewinne u małego dziecka, może stanowić podwaliny dla przyszłych problemów, dlatego im wcześniej będzie ona prowadzona w sposób odpowiedzialny i przemyślany, tym dla niej i dla relacji w rodzinie lepiej. Należy podjąć systematyczne rozmowy z mężem, rozmowy spokojne i nakierowane na cel, czyli wypracowanie wspólnego frontu wychowawczego. Skoro ogólnie ma Pani dobre relacje z mężem, to znaczy, że potraficie w sposób prawidłowy komunikować się, a więc podstawowym probleme wydaje się być w Państwa rodzinie brak świadomości męża o możliwych niekorzystnych skutkach zbytniego pobłażania córce i podkopywania Pani autorytetu. Przy okazji tych rozmów zdacie sobie Państwo na pewno sprawę z odmienności zasad wyniesionych z waszych rodzin, wpływu temperamentów itd. Polecam przeczytanie ksiązki " Siedem nawyków szczęśliwej rodziny" Stephena Coveya albo chociaż mojego streszczenia :) , które jest zamieszczone na tym forum. Gdyby mąż był bardzo oporny wobec proponowanych zmian, może Pani szukać pomocy w placówkach pedagogiczno-psychologicznych (np. w rejonowej Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej), gdzie prowadzone bywają nauki dla rodziców. Może Pani namówić męża na wspólne uczestnicwo, lub dostarczać mu materiały i wiedzę tam uzyskaną. Możecie też wspólnie oglądać programy typu "Super niania" (bardzo gorąco polecam ten program), które dosadnie pokazują skutki złego wychowywania dzieci i sposoby opanowania sytuacji. Ważne, aby mąż zrozumiał, że to poważny problem, dla dziecka, ale i dla Pani. Jeśli będzie Pani szukać autorytetów , powoływać się na nie i ogólnie interesować omawianymi zagadnieniami, mąż powinien zmianić postawę. Pozdrawiam serdecznie, MGW 20 marca 2009 14:56 | ID: 17639 Dziękuję za odpowiedź. Córka ma pięć lat i rzeczywiście czasami wydaje mi się, że byłaby świetnym przypadkiem do programu "Super niania" o którym Pani wspomniała. Mój mąż widział ten program ale uważa że problemy tam przedstawione sa zbyt przejaskrawiane i nas nie dotyczą. Dodam jeszcze, że już funkcjonuje u nas podział na złego rodzica (czyli mnie) i dobrego (czyli mojego męża). Skorzystam z Pani rady, pokażę mężowi Pani opinię i spróbuję z nim poważnie i skutecznie porozmawiać. Mam nadzieję, że to pomoże. Pozdrawiam 20 marca 2009 17:45 | ID: 17656 I jeszcze,zeby nie było potem nieporozumień, mozecie sobie spisać na kartce to, co ustalicie... 5 Maria Gdowska Wilińska Zarejestrowany: 10-01-2009 13:58. Posty: 78 22 marca 2009 16:28 | ID: 17768 2 kwietnia 2009 12:20 | ID: 18968 Dziękuję. Jestem po rozmowie i jest trochę lepiej. 7 klarisakli Zarejestrowany: 13-02-2012 16:28. Posty: 1 13 lutego 2012 16:43 | ID: 744885 Twój partner ma odmienne zdanie na temat wychowania waszego dziecka? Nie podobają Ci się jego metody wychowawcze i chciałabyś to zmienić? - Zgłoś się na [wymoderowano - regulamin forum pkt. 3i] - wystarczy podać nr tel i imię. Oddzwonimy! Ostatnio edytowany: 13-02-2012 16:45, przez: centaurek 8 Melisa Zarejestrowany: 07-08-2010 22:41. Posty: 8231 13 lutego 2012 16:57 | ID: 744891 Też mam taki problem co do słodyczy. Umawialiśmy się, że nie dajemy małej słodyczy do 3 roku życia ( z małymi wyjątkami), a teraz mąż codziennie jej coś przynosi jak wraca z pracy. Krew mnie zalewa. 9 Marietka Poziom: Maluch Zarejestrowany: 29-01-2012 21:55. Posty: 28005 13 lutego 2012 17:11 | ID: 744900 Melisa (2012-02-13 16:57:25)Też mam taki problem co do słodyczy. Umawialiśmy się, że nie dajemy małej słodyczy do 3 roku życia ( z małymi wyjątkami), a teraz mąż codziennie jej coś przynosi jak wraca z pracy. Krew mnie zalewa. eee tylko slodycze.. ja sie nie kloce.. juz nie odzywam sie poprostu ... mala cos tam chce ja mowie -nie... a maz jej cos daje.... 14 lutego 2012 06:12 | ID: 745126 U nas bywa podobnie - czasem mąż pobłaża bardziej niż ja, z kolei innym razem jest nazbyt surowy. Trudno tak anprawdę się dogadać i być jednomyślnym w kwestii wychowania dzieci... Trzeba dużo rozmawiać i starać się jednak ustalać wspólne priorytety... Innego wyjścia nie ma. 11 JoAnna795 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 27-12-2010 15:16. Posty: 549 14 lutego 2012 09:14 | ID: 745195 U nas tez już sie zaczyna ten problem no bo czemu zabraniac dziecku jedzenia: czekolady, wafelków, smazonych klopsów albo...gazety...aż strach co będzie dalej... 12 Sonia Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 06-01-2010 16:15. Posty: 112846 14 lutego 2012 09:23 | ID: 745201 Wychowanie dzieci, to naprawdę trudna sprawa...jeśli niue będzie stworzony "wspólny front" z małżonkiem/ partnerem, wtedy jest ciężko. Myślę, że szczera rozmowa powinna pomóc w takiej sytuacji. 13 pietronwwa Zarejestrowany: 15-03-2012 17:40. Posty: 49 15 marca 2012 17:57 | ID: 761166 „Tribestan – pierwszy w Polsce preparat dla kobiet i mężczyzn podnoszący libido”

kłótnie o pieniądze forum